9/23/2008

Nieziemski Kaukaz

U Was środek nocy, u mnie bardzo wczesnie nad ranem kiedy wychodzimy z domu, by udac się na Mszę sw. a tuż po niej wyruszyć w poszukiwaniu Boga i ciszy w Kaukaz….
Jedziemy…. Mijamy kolejne kilometry po wyboistych drogach, wokoło rozciąga się jedynie pustynia…. Ani źdźbła trawy nie widać… nie ma nic…. Zupełna pustka.. przerażające… teren płaski… za chwilę pojawiają się bardzo wysokie góry… po przeszło 2 i pół godzinie jazdy jesteśmy. Zostawiamy auto w niewielkim gospodarstwie na uboczu. Plecaki na plecy, buty dobrze zawiązane, aparaty w dłonie, uśmiech na twarzy i ruszamy. Idę daleko naprzód przed moich towarzyszy wędrówki, by posłuchać ciszy…. Od przeszło miesiąca nie słyszałam ptaków…. Są! Śpiewają! Po azerbejdżańsku, ale to brzmi tak jak po polsku ;)
Przecudne góry, które swoją głuszą , tajemnicą i niezwykłością mogą albo przestraszyć albo zachwycić. Mnie rozkochały w sobie od razu… Podziwiam widoki…. Nie ma tu lasów… są TYLKO albo aż GÓRY! Z kamieni, z gliny… po godzinie wędrówki dwie z dziewczyn wracaja do auta, ja idę dalej z ks. Józefem i Peterem. Zaczyna się maleńka trawa, gdzie niegdzie rodną pojedyncze drzewa… z każda minuta jesteśmy coraz wyżej a krajobraz coraz bardziej zielony, choć nadal niewiele… spacer w chmurach… nieziemskie…. Jedynymi ludźmi jakich można tu spotkać są pasterze owiec… wędrują miesiącami po tych przecudnych terenach, na śniadanie pijąc mleko, a na kolacje jedząc szaszłyka . Przemierzamy kolejne kilometry…. Wszystko tu zachwyca….. wszystko jest niezwykle, jesteśmy tu sami. Jak bardzo kocha nas TEN, Który to wszystko stworzył…. Niewyobrażalne, ze naszym oczom dane jest rozkoszować się takimi widokami….zapachem gór i muzyką ciszy. Po kilku godzinach we troje docieramy na szczyt. W drodze powrotnej dziękujemy modlitwą różańcową za tak wspaniałe dary jakie dziś otrzymaliśmy, jakie otrzymujemy każdego dnia. A ja dziś, może pod wpływem gór, które niezwykle kojąco na mnie działają pierwszy raz odważyłam się głośno odmawiać „Zdrowaś Maryjo” po rosyjsku….
Przecudnie…..

Brak komentarzy: