2/27/2009

Wielki Post....

Wielki Post… w środę w drodze do koscioła o.Stefan pytał nas jak rozumiemy post i jakie mamy postanowienia….
Dzień wcześniej zajadałyśmy się z Sabiną cukierkami…. Tak „na zapas” choć może bardziej dla śmiechu….
Teraz wiem, ze to nie tak…. To była glupota... no powiązana chyba trochę z polską tradycja "tłustego czwartku".
Myśle i czuje…. Że post to wyrażnie naszej miłości do Boga…. Jeśli się do czegoś zmuszamy i przy tym cierpimy, to gdzie milosc? …
Pościmy , bo kochamy… nie po to by schudnąć, nie po to by cierpieć… ale by zbliżyć się do Boga….Rezygnujemy z tego co dla nas przyjemne, co lubimy.... Nie sztuka jest rezygnacja z czegoś , z czego na codzien rezygnujemy bez problemu.
To co piszę dla wielu to pewnie żadna nowość… I chwała Wam za to! No jednak...taka refleksja :)
Z Najlepszym Przyjacielem

p.s. pamiętajcie- dla tego kto kocha- nic nie jest trudne

2/26/2009

Zapraszam do naszego centrum :)

http://www.youtube.com/watch?v=_JQsRUXKp0s&feature=channel_page

2/23/2009

DZIĘKUJĘ!

Dochodzi 2 w nocy... Shirin obok słodko śpi.... a ja nawet oczu nie zmrużyłam.... o 6 pobudka...

Myślę sobie, ze może nieświadomie komuś przykrość sprawiłam pisząc , że bloga czyta tylko Mama....
Wiem, wiem, że jest Was więcej :) Dziękuje :)
za każde słowo , gest :) modlitwę :)za ciche towarzyszenie mi w tej drodze.
Dziękuje za to, ze jesteście :)

a blog... no cóż... pisze, bo wydaje mi się że to co doświadczam niewielu spotyka. Mi Pan Bóg na to pozwolił ,dał szansę na rok w Azerbejdżanie. To tak wielki dar, ze grzechem byłoby się nie podzielić.

A najważniejszy w tym wszystkim JEST TEN OD KTÓREGO TO OTRZYMUJE.... KAŻDY Z NAS OTRZYMUJE... ZAUFAJCIE PANU :)ZAUFAJCIE I WIERZCIE MIŁOSCI :)
Małe wielkie sprawy każdego dnia:)

raz jeszcze-dziękuje, za to, ze Jesteście :)

Otulam Was wszystkich w te jeszcze chłodne dni-ciepłą modlitwą :)
Z Najlepszym Przyjacielem

2/21/2009

DZIEŃ MYŚLI BRATERSKIEJ...."Tyle do zrobienia, a tak mało czasu"gen.Robert Baden-Powell

Nie często zdarza mi się, bym leżąc w łóżku mogła zajrzeć do internetu. O.Stefan kupił w ostatnim czasie bezprzewodowy internet i tak- zdarza się od czasu do czasu, ze biorę go do domu.
Czytam tak na spokojnie blogi innych wolontariuszy.... Prace w naszych placówkach są zupełnie inne. Oczywiście- wszystkie miejsca się od siebie różnią, ale -nie dlatego, ze chciałabym być oryginalna, lecz dlatego , ze tak właśnie jest- służba w Azerbejdżanie różni się o 180 stopni od innych miejsc.Dziękuję za ten czas, za to miejsce, za tych ludzi. Ma to jakiś urok, jest w tym jakiś cel...choć może jednak nie do końca tak jasny jakby się mogło wydawać. Po powrocie na pewno niektóre z moich opowieści mocno Was zszokują, albo mocno zaskoczą. To magia tego miejsca, tego kraju...tej kultury i religii. Wiele doświadczam... Był moment kiedy myślałam "przecież to nie może tak wyglądać, to nie może tak być....to nieprawdopodobne.... tu prawie nikt nie wie kim był Don Bosco, nie mówiąc już o Jezusie..." ale taka jest droga.... Modlitwa w ciszy, samotności lub- kiedy już nikogo poza katolikami w Centrum nie ma-wspólna 3-4 osób..czasem 5.
Cieszę się z radości jakich doświadczają wolontariusze w Afryce, Mongolii czy Peru...U nas nie ma niezliczonych ilości dzieci.... W naszym centrum to jednostki- ale to przecież dla nich tu jesteśmy. Może jednej Lidzie - jeśli pomogę w matematyce- już będzie to dla niej wielkim sukcesem. Zajęcia dla młodzieży....wszystkiego można by było więcej, lepiej.... ale tu ludzie mają tak zajęty dzień, że nie ma kiedy "wcisnąć" się choćby z jakąś grą.... czasem to prowadzi do chwilowego smutku.... ale jest nadzieja... że zapali się kiedyś w nich światło wiary...to pewne, że wszystko ma sens... najmniejszy krok ma sens....
"Tyle do zrobienia, a tak mało czasu" powiedział kiedyś Bi-Pi... powtórzę jeszcze raz... misja w Azerbejdżanie uczy mnie stawiać krok za krokiem... może Bóg wcale nie chce od nas więcej, a po prostu lepiej?



Dziś DZIEŃ MYŚLI BRATERSKIEJ- wszystkim skautom i skautkom- wytrwałości w dążeniu ku Niebu! Walczcie o każdy dzień, wierzcie, ufajcie, miejcie nadzieje i kochajcie! Walczcie o MIŁOŚĆ i PRZYJAŹNIE,dawajcie przykład. "Skauting to wielka gra" jak powiedział kiedyś gen Baden-Powell, zakończcie tę grę jako zwycięscy z uśmiechem na ustach :)
CZUWAJCIE!
Z Najlepszym Przyjacielem

2/19/2009

w międzyczasie.....

"...Późno już otwiera się noc,
sen podchodzi do drzwi
na palcach jak kot
Nadchodzi czas ucieczki na aut,
gdy kolejny mój dzień
wspomnieniem sie stał...
Jaki był ten dzień?
Co darował? Co wziął?
Czy mnie wyniósł pod niebo ?
Czy zrzucił na dno?
Jaki był ten dzień ?
Czy coś zmienił czy nie?
Czy był tylko nadzieją na dobre i złe?"


Wczoraj wieczorem ta piosenka wkradła się ukradkiem w mój umysł skłaniając do zrobienia rachunku sumienia z owego dnia :)


Niby nic wielkiego nie robiliśmy, każdego dnia zajmujemy się zwykłymi sprawami... najzwyklejszymi....naprawdę nie robimy niezwykłych spraw!

Lekcje z najmłodszymi, pomoc w matematyce, później lekcje polskiego... Sprzątanie...godziny rozmów... i cicha modlitwa.... duzo modlitwy- bo to nasza siła.

Wczoraj zaczęlismy malować nowe CENTRUM!
W koncu bede miała swoje pomieszczenie , w którym będe pracować z najmłodszymi! Wycinanki, kolorowanki, plastelina, farby.... masa solna :)'
to będzie nasze kolorowe królestwo :)
Jeśli wszystko pójdzie dobrze to za dwa tygodnie zaczynamy :)
Dziś malowania część druga :)

nie macie pojecia jak sie ciesze:)
O.Stefan zostawił mi całkowitą swobodę działania- tak wiec- ramy okien są rózowe
( miały być czerwone...ale te azerbejdżanskie farby...)
ściany będą na żółto-zielono... ach! co ja będę opowiadać- za kilka dni-wrzuce fotki :)
a kiedy juz powstanie nasze "aniołowo" to wtedy się dopiero zaskoczycie :):):)

póki co- jak zawsze-prosze o modlitwe- jest nam teraz niezwykle potrzebna! :):):)

p.s. Ktoś mi wczoraj napisał, ze robie niezwykłe rzeczy i że ja na pewno opuszcze ten świat czyniąc go lepszym . dziekuje za to., Mysle jednak, ze kazdy z nas- i Ta osoba , która to napisała- jest wspanaiałym przykładem jak pracować. Nie trzeba robic wielkich rzeczy- wystarczy małymi krokami codzienności piąć sie ku Niebu. Próbować ze zwykłych rzeczy, zwykłych spraw- zrobić niezwykłe :) bo czynione z miloscia :)

:)

z Najlepszym Przyjacielem

2/16/2009

Tego nie zobaczycie w Polsce! nie ma szans!

Od miesiąca o.Jozef szukał w kalendarzu takiego dnia , w którym wszyscy moglibyśmy pojechać na wycieczkę do azerbejdżańskiego rezerwatu przyrody. Udało się! Wczoraj , rankiem po spotkaniu z Jezusem wyruszyliśmy ekipa 10-osobowa, dwoma autami. Ponad dwie godziny jechaliśmy po wyboistych drogach …ale to nic strasznego… gdy nagle… wjechaliśmy na droge przypominającą autostradę w Niemczech. I tu… ograniczenie prędkości do 50. Pokusa była jednak wielka by przyspieszyć… fakt, ze wszyscy nas mijali… no… o.Martin przyspieszył, b.Peter w drugim aucie również… i nikt nie wiedział, kiedy nagle za nami….pojawiła się … no taki polski „ford modeno” , tylko ., ze nie tajny. Cóz… radar nie kłamie. Sami również wiedzieliśmy, ze mielismy wiecej jak 50 na liczniku. Cóz…. Dwa samochody naraz zostały złapane….
Koszt mandatu…. 146 azn na jeden… co daje 292 azn za dwa auta…. ( to jest około 320 $) . Dodam tylko , ze predkosciomierz na naszych licznikach w momencie zlapania pokazywal predkosc.... 60km/h
No cóz…. Jak się historia skonczyła-opowiem po powrocie :)
Dotarliśmy jednak do rezerwatu, który…. Od tego złapania dzieliło …200 m.
Krasota jakiej nigdy nie widziałam…. Zatkało nas. Wszystkich… bo…. Była tam…. Sucha trawa, pustynia, kilka ptaków, zarośnięte jezioro i kilka saren….
Humory nam jednak dopisywały. O.Jozef był spokojny i radosny:)
Ach…ciezko to opisac- kto chce- zapraszam do obejrzenia fotek…. Chyba najlepiej oddadza urok tego miejsca:)

Mimo ze nie znaleźliśmy tam zwierzat i drzew to mielismy okazje by pooddychac świeżym powietrzem:) by usłyszeć ptaki i cisze :)by wspólnie się pomodlic i pośmiać:) czy to nie jest piękne?
a tak naprawde... to pustynia jest niezwykła... potrafi zadziwić... sięga po horyzont, zapiera dech w piersi i... tego w Polsce nie zobaczycie :)

Z pamięcią w modlitwie

2/12/2009

Połowinki....

Własnie mija pół roku (własciwie to jutro...ale nie wiem czy bedzie prad...)kiedy w moje nozdrza wdało się po raz pierwszy morskie, wilgotne, duszne powietrze o posmaku ropy….gdy w sierpniowy poranek wylądowałam na azerbejdżańskiej ziemi…
Szybko czas mija…. Nieubłaganie… dużo się wydarzylo w ciągu tych ostatnich kilku miesięcy. ..
Niewątpliwie pewna przemiana myślenia, uczuć… więcej modlitwy… głębsza modlitwa… zawarte przyjaźnie…umocniona przyjaźń z Bogiem i tak wiele darów od Niego, którymi mnie zasypuje, a których nie nadążam przyjmować…
Trudnych chwil również nie brakowało… nie brakuje. Ale modlitwa jest siłą. Trud umacnia. A Jezus zawsze jest obok. Patrzę na mój krzyż. Zawieszony na piersi pół roku temu… to nie wyczyn, to nic wielkiego- powiesić go na piersi. Sens w tym, by świadomie i z pokorą chcieć nieść go na plecach…nadal się tego uczę, modlę o pokorę… proszę Was o modlitwę.
Dokładnie w ubiegłym roku, na spotkaniu w Warszawie, rozmawiałam z ks. Michalem z Ukrainy… byłam niemalże pewna , że własnie tam pojadę…a tu Pan Bog (po raz kolejny w zyciu) mnie zaskoczył 
Maleńki ale jakże uroczy kraj na krańcach Europy lub Azji jak kto woli stał się nierozerwalną częścią mojego zycia… Ludzie o niewyobrażalnych dla przeciętnego Polaka problemach i gorących sercach. Ludzie , w których jest nieskalana jeszcze autentyczna czystość, zażenowanie na widok „zanadto odsłoniętego ciała”, skromność… wstydliwość….
Żyjąc w Polsce przesiąknęłam pewnymi nawykami, myślowymi stereotypami… tu się to poprzewracało. Myślę , że na lepsze. Podczas gdy na ulicy polskiego miasta „uszy więdną” od epitetów, których nie szczędzi specjalnie ni chłopak ni dziewczyna tu… Wiecie jakie oburzenie wnosi człowiek, który wysławia się niecenzuralnie? Może ktos mi zarzuci, ze zgrywam świętą… bo wstyd mi-autentycznie wstyd- za to, ze sama wielokrotnie w życiu tak niekulturalnie się wyrażałam.
A szacunek do samego siebie? … jak wielu z tych młodych ludzi jest autentycznie zniesmaczonych, gdy zdarzy im się spojrzec na monitor mojego komputera, na którym widnieje „nasza-klasa”. Sama stronka nie jest przecież zła, ale fotki dziewczyn, które mają za duzy dekolt albo odsłonięty pępek… W Polsce to codzienność- tu- niesmak. Jakoś mi bliżej do Azerbejdżanu.

Zmieniło się również moje nastawienie do księży…. Boję się, że wielu którzy to przeczytają- mogą źle to zrozumieć, albo nie zrozumiec..
Tu księża-nas jako wolontariuszy oraz bardziej dojrzałą młodzież- proszą by zwracać się do nich po imieniu. Nie ukrywam, ze na początku byłam tym mocno zdziwiona, zszokowana…. Może dlatego, że w Polsce z księżmi, których znałam od lat, a którzy byli niewiele starsi ode mnie zawsze, naturalnie zawsze mówiłam do nich „Proszę Księdza..” (i pewnie to się nie zmieni po powrocie). No tak już jest przyjete.
Może wynika to z faktu, że w ten sposób do księży młodzież zwraca na Słowacji czy w Czechach… pewnie na innych placówkach tak nie jest.
Nie chce rozpisywać swoich „za” i „przeciw”. Pewnie wielu, którzy będą to czytać –oburzy się. Nie dziwie się. Wynika to z naszej polskiej kultury, mentalności, pewnie przyzwyczajeń i historii… ja jednak przekonałam się , że nie zawsze dystans i oficjalne „proszę księdza” jest potrzebne, by budować relacje ksiądz- wierny. A zaskakując wielu- przyznam, ze jest to jak najbardziej efektywne.
A się rozpisałam! Pewnie w czytaniu tego wytrwa jedynie moja Mama i pewien Człowiek , który każdego dnia wysyła mi radosne maile lub wiadomości przez skype  ( merci !)

Podsumowując:

Dobrowolka z ks.Bosco…. (wolontariat) to niewątpliwie jedna z najpiękniejszych dróg mojego zycia , po jakiej mam okazje kroczyć przemierzając bakijskie drogi ….I nigdy nie jestem na tej drodze sama… Nigdzie i nigdy bardziej nie czułam się bliżej Boga i ludzi.
Setki radości, miliony ludzkich problemów…. Te małe i te duze….
Po raz kolejny… z radością w sercu-proszę Was- otworzcie drzwi Chrystusowi…Nie bójcie się wypłynąć na głębię. Pozwólcie się prowadzić! Wtedy poczujecie się wolni jak ptaki w przestworzach! Dajcie się ponieść Panu jak one pozwalają nieść się powiewowi wiatru…

2/09/2009

Ziemia ognia

Kilka dni temu obchodziliśmy św. Don Bosco- no niestety…. My tutaj nie mamy za wiele możliwości by świętować jednak… coś niecoś się udało  - były krótkie scenki, prezentacja i …. Konkurs  i oczywiście modlitwa. Mysle jednak , ze Don Bosco spoglądał na nas z Nieba i uśmiechał się ciepło  bo w tak niezwykłym miejscu jak Azerbejdżan jest miejsce gdzie swój Dom ma Jezus i to dzięki Salezjanom.
Tak i w tym miejscu choć spóźnione – to szczere życzenia wielu Bożych łask dla tych, którzy poszli za Jezusem i Don Bosco  by nigdy nie brakowało Wam WIARY , NADZIEI I MIŁOSCI!
Kochany Boże!
Rodzina Salezjanska to tak wspaniały Dar –DZIEKUJE ZA SALEZJANÓW, Salezjanki, pomocników….! DZIEKUJE ZA DON BOSCO!!!!!!!!

A teraz trochę z innej „beczki”.
Jestem chyba w najbardziej zjawiskowym miejscu na ziemi, bo któż z Was widział w jednym miejscu morze , góry zniewalające głuchą ciszą, pustynię, błotne wulkany, plażę na której jest (ponoć) najwięcej żmij na świecie i…. płonące skały?
Azerbejdżan znaczy „strona ognia”. Już średniowieczni podróżnicy ostrzegali przed postawieniem kolejnego kroku, by się nie poparzyć gdyż ziemia jest gorąca i parzy, a nigdy nie wiesz czy w miejscu, w którym właśnie stoisz nie zacznie ci się „palić pod nogami”.
O.Stefan zawiózł nas dziś w miejsce święte dla czcicieli ognia tzw. zaorysów . Niby nic specjalnego, a jednak- gaz który wydobywa się z ziemi i plonie. Paląca się ziemia. Zniewalające. To można zobaczyć tylko w Azerbejdżanie…. Ten Który to wszystko zaprojektował….Jaki jest niesamowity…. Boże jak mało jest jeszcze we mnie wiary…. Pa Bóg i Jego cuda tak bardzo zniewalają….
Z Najlepszym Przyjacielem

2/05/2009

wszystko mogę w Tym, Który mnie umacnia

http://www.youtube.com/watch?v=VJMbk9dtpdY

2/02/2009

:)zapraszam :)

poki co- tylko jeden link , polecam :

http://www.saleziani.sk/150-rokov-salezianov-piesen-siamo-salesiani.html